W sobotę, 19 września 2026 roku , miało miejsce wyjątkowo inspirujące wydarzenie – wernisaż sztuki ludowej „Utkane Dziedzictwo” Sabiny Knoch w Internationale Begegnungszentrum (IB) w Bonn. Wydarzenie w całości zorganizowało stowarzyszenie Polnischer Verein Diaspora.
– Kultura ma sens tylko wtedy, kiedy staje się spotkaniem, kiedy możemy ją przeżyć razem i przekazać dalej. Dzisiejszy wernisaż jest dowodem na to, że stowarzyszenie Diaspora działa, bo działa Polonia – mówiła na wstępie Pani Dorota Foryńska-Kastoris. – To Państwo tworzą tę tkaninę, Państwo są nicią, która trzyma całość – dodała Pani Dorota na początku wydarzenia.
Podczas spotkania można było posłuchać historii życia Pani Sabiny, zobaczyć na żywo jej najlepsze prace (w tym dzieła konkursowe), a co najważniejsze – przyjrzeć się mistrzyni przy pracy. Całe wydarzenie, podzielone na panele dyskusyjne, poprowadziła Pani Ewa Knoch.
Największe zainteresowanie wzbudziła Pani Sabina siedząca przy krośnie i tkająca tak, jak robiła to przez całe życie w rodzinnym domu. W tle śpiew Ewy Engel i jej Grupy Śpiewaczej z Bonn wykonywała pieśni ludowe, co nadawało wernisażowi wyjątkowy, wręcz magiczny nastrój. Na chwilę wszyscy obecni mogli przenieść się do Szczepek na Suwalszczyźnie i poczuć klimat dawnych lat.
Kim jest Sabina Knoch?
Pani Sabina Knoch to mistrzyni tradycyjnego, dziś już w większości zapomnianego rzemiosła, mentorka i wciąż aktywna nauczycielka młodego pokolenia na Suwalszczyźnie. Jest ostatnią czynną tkaczką sejpaków – czyli tkanin wielonicielnicowych i dwuosnowowych – oraz innych tekstyliów charakterystycznych dla tamtego regionu. Jak sama wspomniała podczas tegorocznego wernisażu w Bonn, nauczyła się tego od swojej mamy, Stanisławy Kiendrowicz, której jako małe dziecko pomagała.
Sabina Knoch urodziła się w 1952 roku we wsi Szczepki. Od najmłodszych lat pomagała matce przygotowywać nici i krosna do pracy. Mama pani Sabiny tkała przez całe życie – worki, prześcieradła, chodniki czy płótno na koszule. Jeszcze przed wojną potrafiła tkać sejpaki – najpierw na wąskich krosnach, a później na szerokich. Pani Sabina samodzielnie zaczęła tkać w 1977 roku na zamówienie rodziny i sąsiadów, choć wielu z nich początkowo nawet nie wiedziało, czym się zajmuje. – Moje największe krosno , stoi teraz w stodole – wspomina. Dlaczego? Bo zwyczajnie zajmowało za dużo miejsca.
Tę niesamowitą wiedzę artystka chce teraz z ogromnym zaangażowaniem i cierpliwością przekazać kolejnemu pokoleniu, by tradycyjna metoda przetrwała. Skupia się nie tylko na aspektach technicznych, ale również prezentuje dawne wzory oraz inspiracje, przeplatając opowieści historiami ze swojego życia. Jak sama mówi: – Każda tkanina jest wyjątkowa, bo trzeba wybrać do niej kolor i wzór, który najpierw powstaje w głowie, a po jakimś czasie dopiero zostaje zrealizowany.
Praca i działalność artystyczna
Prace Pani Sabiny Knoch są doceniane w kraju i za granicą na wielu prestiżowych konkursach tkackich, a także eksponowane na ogólnopolskich i zagranicznych wystawach. Wychowała się w świecie, którego już nie ma – świecie, w którym w każdej kuchennej izbie stało krosno, a umiejętność tkania była czymś tak naturalnym jak gotowanie dla rodziny. Jednocześnie był to świat, w którym przepisy na najbardziej wyjątkowe tkaniny były owiane tajemnicą i pilnie strzeżone przez tkaczki niczym magiczne zaklęcia. To rzeczywistość, która na co dzień odeszła już w przeszłość, dlatego tym bardziej powinniśmy ją promować i wspierać jako dziedzictwo kulturowe dla przyszłych pokoleń.
Oprócz własnej pracowni domowej, artystka od wielu lat prowadzi warsztaty tkackie w Suwalskim Ośrodku Kultury. Współpracuje także z Podlaskim Instytutem Kultury w Białymstoku, Gminnym Ośrodkiem Kultury w Nowince, Centrum Rękodzieła Ludowego w Niemczynie oraz Polską Szkołą w Landwarowie na Litwie. W 2020 roku, we współpracy z Suwalskim Ośrodkiem Kultury, nagrała 6 filmów edukacyjnych, które do dziś stanowią bazę i inspirację do nauki tego rzemiosła. Materiały te są ogólnodostępne na kanale YouTube SOK-u i cieszą się ogromną popularnością oraz wysoką oglądalnością w sieci.
Panele dyskusyjne
Samo tkanie jest niezwykle pracochłonne. – Co robię, jak się pomylę? To jest w zasadzie bardzo proste. Jeżeli błąd jest widoczny na materiale, to niestety muszę pruć tę część i zacząć na nowo. Jeśli jest mało zauważalny, to zawsze mówię, że tak miało być – wyjaśnia z uśmiechem Pani Sabina. Przy tego typu dziełach zawsze potrzeba odrobiny pomocy – choćby przy samym nawlekaniu osnowy.
Jak powstaje prezentowany na wystawie dywan? Samo tkanie trwa miesiąc. Trzeba pracować nogami, rękami i głową. Wykonanie zwykłych, lnianych płacht zajmuje zdecydowanie mniej czasu. Najczęściej wybieranym materiałem jest len. Dawniej cały proces nie był jednak taki prosty, bo wyprodukowanie i przygotowanie surowca wymagało ogromu pracy. Z lnu powstawały nakrycia na konie, tkaniny do prac w polu,chusty do zbierania ziół czy narzuty na łóżka. – Najtrudniejsze dla mnie jest chyba nic – dodaje z uśmiechem Pani Sabina. Najważniejsze są przede wszystkim dobre nici, które tkaczka często sprowadza aż z Finlandii. Nici produkowane maszynowo nie są tak mocne i nie zawsze nadają się do tradycyjnego krosna. Ważne jest też planowanie i realizacja pomysłu oraz wzorów tak, by wyglądały symetrycznie – uzupełnia.
Jakie rękodzieła, oprócz tkania, były obecne w domu w czasach Pani młodości?
– W moim domu robiło się głównie nici z owczej wełny. Z tego powstawały potrzebne rzeczy, na przykład skarpety. Dawniej nie było na to pieniędzy, więc trzeba było być samowystarczalnym. Ręczniki były tkane z lnu, tak samo jak obrusy i chodniki na podłogę. Moje pierwsze wspomnienie z domu to kufer pełen nici od mojej mamy. Dawniej, gdy jeszcze przed pogrzebem można było trzymać zmarłych w domu, tkaliśmy też specjalne, czarno-białe koce pod trumnę. Jeżeli chodzi o barwniki, szukaliśmy tych naturalnych, choćby ze zwykłej cebuli. W tamtych czasach organizowane były tak zwane wieczoryny, czyli spotkania kobiet z okolicy, które zimowymi wieczorami zasiadały przy kołowrotkach. Towarzyszyły im przyśpiewki i wspólne przędzenie – opowiada Pani Sabina.
Pani Sabina Knoch udziela się w wielu instytucjach kultury w swoim regionie. Jest niezwykle dumna ze swojej 7-osobowej grupy uczennic, nazywanej „Siedmioma Krosnami”. Informacje o wystawach, pracach oraz aktualnych godzinach warsztatów i spotkań w domach kultury można znaleźć na stronie internetowej. Sama artystka jest również aktywna w mediach społecznościowych i chętnie korzysta ze współczesnych kanałów komunikacji.
Na zakończenie paneli dyskusyjnych uczestnicy oraz goście mieli możliwość zasiąść za krosnem i spróbować swoich sił w tkaniu. – Moja kariera tak naprawdę się zaczęła, jak weszliśmy do Unii Europejskiej. Szukali dziedzictwa kulturowego, no i mnie znaleźli – ta wypowiedź Pani Sabiny została ukoronowana gromkimi brawami publiczności.
Unikatowe formy tkanin na Suwalszczyźnie
W tym wyjątkowym regionie stosuje się do dzisiaj trzy formy tkania. – Pierwsza i najważniejsza to sejpak .
Sejpak, tkaniny dwuosnowowe i tkaniny wielonicielnicowe, to 3 różne tkaniny, każda tkana inaczej, która w polskiej kulturze ludowej występuje niemal wyłącznie na Suwalszczyźnie i charakteryzuje się bogatymi, geometrycznymi wzorami– mówi Pani Sabina Knoch.
– Druga, ale równie istotna, to tkanina dwuosnowowa, czyli dwustronna tkanina wełniana, w której prawa i lewa strona stanowią odbicie lustrzane wzoru i kolorów.
Ostatnia metoda to tkaniny wielonicielnicowe. W tym przypadku wykorzystuje się je do tworzenia skomplikowanych deseni geometrycznych na obrusach i chodnikach – dodaje.
Wszystkie te techniki artystka opanowała do perfekcji. Jako strażniczka kulturowego dziedzictwa Suwalszczyzny walczy z największym zagrożeniem – zanikiem tradycji. Niestety, rozwój przemysłu włókienniczego oraz zmiany społeczne w XX wieku sprawiły, że tradycyjne tkanie niemal całkowicie zanikło. Na szczęście dzięki współpracy z instytucjami kultury oraz obecności w internecie, rzemiosło to na nowo wzbudza zainteresowanie ludzi z całego świata. Jak wspomina podczas rozmowy Pani Sabina, nawet uczeń z Chin przyjechał specjalnie na jej warsztaty, by poznać te techniki, tradycje. Był taki przystojny i ciekawy tego rzemiosła – Sejpaka można się ponoć nauczyć w tydzień – z uśmiechem dodaje Pani Sabina i zaprasza na swoje zajęcia. Na pytanie, czy ma w rodzinie kogoś, komu mogłaby przekazać ten niesamowity ogrom wiedzy, odpowiada: – Liczę na moją synową Ewę, która po mnie przejmie wszystkie krosna i całą sztukę mojego rzemiosła.
Na koniec wernisażu zaproszeni goście oraz przedstawiciele Internationale Begegnungszentrum mieli okazję spróbować regionalnych przysmaków dawnej i obecnej kuchni suwalskiej. Przede wszystkim kartaczy, bigosu, pierogów oraz regionalnych serów i ciast.
Składamy serdeczne podziękowania Pani Sabinie Knoch za podzielenie się swoją niezwykłą pasją, historią życia oraz bezcenną wiedzą na temat tradycyjnego tkactwa.Życzymy dużo wytrwałości w dalszym przekazywaniu wiedzy młodemu pokoleniu. Dziękujemy również organizacji Polnischer Verein Diaspora za przygotowanie tak wspaniałego i potrzebnego wydarzenia w Bonn, które pozwala nam wspólnie pielęgnować i odkrywać na nowo polskie dziedzictwo kulturowe poza granicami kraju. Jesteśmy dumni, że możemy przybliżać naszym Czytelnikom i Czytelniczkom oraz Osobom Czytelniczym sylwetki tak wybitnych twórców ludowych.
Jarosław Bąk
Redakcja NRW PO POLSKU jarek.bak@nrwpl.de
Bibliografia i źródła
Zbiory prywatne Pani Sabiny Knoch
You Tube Programy Edukacyjne Sabina Knoch
Materiały i dokumenty zgromadzone w teczce osobowej twórczyni, Archiwum STL w Lublinie.
Sabina Knoch, http://dwuosnowowa.pl/index.php/sabina-knoch/.
https://zgstl.pl/tworcy_ludowi/sabina-knoch/
https://etnosuwalszczyzna.com.pl/tkactwo/pracownia-tkacka-suwalskiego-osrodka-kultury/
Zdjęcia: Matt Czyczerski / NRW PO POLSKU

Komentarze
Prześlij komentarz